Czarodziej z Menlo Park

Kilkakrotnie w moim cyklu nawiązywałem do Edisona, cytowałem jego złote myśli, błyskotliwe powiedzonka. Raz nawet zapowiedziałem, że warto było by napisać coś więcej o tym genialnym wynalazcy. Spełniam teraz tę obietnicę.

Przykre początki

Thomas Alba Edison urodził się w 1847r. w Port - Huron w Stanach Zjednoczonych. Pierwszą wiadomość o nim zawdzięczamy pożarowi pociągu, który wywołał. Pociąg ten kursował pomiędzy Port Huron a Detroit, a wyróżniał się dość kapryśnym realizowaniem rozkładu jazdy i niecodzienną zawartością wagonu bagażowego. Niepunktualnością nie będziemy się zajmowali, bo nam Polakom to nie imponuje, natomiast należy powiedzieć, że zawartość wagonu stanowił obrotny 15-letni Thomas, który zainstalował tam 1 osobową redakcję i drukarnię pisma „Weekly Herald”. W czasie jazdy i niekrótkich postojów pociągu zbierał okoliczne plotki, drukował w organie prasowym, który jeszcze ciepły sprzedawał. Zarobionych pieniędzy nie wydawał na łakocie ani dziewczynki, lecz kupował za nie książki oraz różnego rodzaju chemikalia, odczynniki, probówki, palniki, które złożyły się na wcale niezłe małe laboratorium, zainstalowane właśnie w wagonie. W wolnych od działalności edytorskiej chwilach przeprowadzał pasjonujące go doświadczenia chemiczne. Idyllę przerwał maszynista, który ponad zwyczaj przyśpieszył bieg pociągu, wywołując drgania półki, z której spadł kawałek fosforu wzniecając pożar. W efekcie rozeźlona obsługa pociągu wyrzuciła z wagonu, i to bez żadnego dlań szacunku, eksperymentatora, a w ślad za nim jego inwentarz. Po drodze zainkasował on od rozwścieczonego konduktora cios w ucho tak skuteczny, że pozbawił go w nim słuchu na całe życie.

Długi jamnik

Szczęściem młodemu Edisonowi wydarzył się jeszcze jeden „wypadek kolejowy” - uratował w ostatniej chwili synka naczelnika stacji spod kół nadjeżdżającego pociągu. W podzięce naczelnik nauczył Thomasa... telegrafować, co w owym czasie było rzadką i intratną umiejętnością. Pozwalając sobie na wtręt, przytoczę jak stary Szkot tłumaczył Edisonowi co to jest telegraf: „Wyobraź sobie bardzo, bardzo długiego jamnika, który ciągnie się od Edynburga do Londynu. Wystarczy jednak pociągnąć go za ogon w Edynburgu, a natychmiast zaszczeka w Londynie”. Wracając do Edisona, należy odnotować, że po serii eksperymentów wynalazł i opatentował maszynę do liczenia głosów podczas głosowania. Spotkało go jednak rozczarowanie, bo wynalazek okazał się niepotrzebny, a nawet... szkodliwy. Dla polityków bowiem sytuacja, w której nie można szybko i dokładnie policzyć głosów, jest często pożyteczniejsza. Przypomnijmy sobie perypetie związane najpierw z instalowaniem w naszym Sejmie urządzenia do głosowania, a potem aferę związaną zgłosowaniem na dwie ręce. Był to jedyny wynalazek Edisona, który okazał się niepraktyczny. c.d.n.

Michał E. Bartula
Powyższy tekst pochodzi z Krakowskiego Miesięcznika Budowlanego. Oryginalnie został opublikowany w 1994r. Stan prawny opisany powyżej nie był aktualizowany.

Następny krok?

Kontakt

Wypełnienie formularza pozwoli nam
skontaktować się z Państwem i odpowiedzieć na wszystkie pytania.
kontakt